Zarco nie czuł się pewnie

wto, 6 listopada 2018 godz. 09:17:58 skomentuj motocykle

Johann Zarco

Johann Zarco przyznał, że kolizja z Marquezem podczas wyścigu na Phillip Island sprawiła, że nie czuł się najpewniej w Grand Prix Malezji walcząc Hiszpanem.

Na Sepang Francuz zdobył swoje pierwsze podium od czasu  czwartej rundy w  Jerez w tym sezonie.

Do GP Malezji zawodnik Tech 3  startował z pole position, ale szybko minął go Valentino Rossi. Następnie stracił pozycję na rzecz Marqueza.

Przez większość wyścigu utrzymywał się za prowadzącym duetem, ale nigdy nie zaatakował, mając cały czas w głowie wypadek z Phillip Island, kiedy przy dużej prędkości uderzył w tył motocykla Marqueza.

- Kiedy pojechałem zbyt szeroko w czternastym zakręcie, (Marquez) wyprzedził mnie, ale przyśpieszyłem jadąc za nim – mówił Zarco.

- Byłem skupiony, ale kiedy zobaczyłem jego tylne koło, miałem wrażenie, że zbliża się do moich oczu i powiedziałem „nie”. Tym razem trzymałem się w bezpiecznej odległości.

Pomimo krasy Rossiego, wyścig i tak ukończył na trzecim miejscu, bowiem na ostatnim okrążeniu minął go jeszcze Alex Rins.

- Mocny początek wyścigu  był kluczowy dla podium – przyznał. – Miałem świetny start z pole position, co pozwoliło mi odjechać w dwóch pierwszych zakrętach, Potem Valentino mocno przycisnął. Chciałem go wyprzedzić, ale nie byłem w stanie. Podążanie za nim było wystarczająco dobre, aby ocalić podium

- Potem popełniłem błąd w czternastym zakręcie, Marc wyprzedził mnie czysto. Starałem się jechać za nim, licząc, że dogoni Valentino. Po tym, jak Vale rozbił się, znów byłem drugi, z dobrą przewagą nad trzecim miejscem. Jednak na pięć okrążeń przed metą widziałem, że Alex był szybszy o może 0,5s. Próbowałem cisnąć, ale nie byłem wystarczająco szybki na ostatnim okrążeniu i minął mnie w czwartym zakręcie. Chciałem zaatakować, ale nie było szans i prawie rozbiłem się w zakręcie nr 11. Wziąłem trzecie miejsce, które było fantastycznym prezentem – dodał.