To byłaby zacięta walka

nie, 4 listopada 2018 godz. 11:15:13 skomentuj motocykle

Marc Marquez

Zwycięzca Grand Prix Malezji – Marc Marquez nie był w stanie pojechać dużo szybciej w walce z Valentino Rossim.

Marquez, po karze z kwalifikacji, startował z siódmego pola, ale dość szybko znalazł się na drugiej pozycji za prowadzącym Valentino Rossim. Na dziesięć okrążeń przed metą jeszcze bardziej zbliżył się do Włocha, ale nie było próby wyprzedzania. Zawodnik Yamahy przewrócił się w pierwszym zakręcie na cztery okrążenia przed końcem rywalizacji.

Marquez przyznaje, że ostatnie okrążenia byłyby zaciętą walką, ponieważ już przed kraksą Rossiego, obydwaj jechali na limicie.

- Plan zakładał, aby zaatakować na koniec - zdradził Marquez. - Nie miałem już nic więcej, obaj jechaliśmy na limicie, na niskich 2m01, wysokich 2m00. To było naprawdę szybkie tempo.

- Zobaczyłem, że zaczyna mieć kłopoty, więc plan zakłada atak na koniec. Pozostały cztery czy pięć okrążeń, byłoby bardzo blisko.

Hiszpan przyznaje, że nie miał idealnego motocykla na dzisiejszy wyścig.

- To był wyjątkowo trudny wyścig. Przez cały weekend czułem, że wykonuje świetną robotę, ale nie mieliśmy idealnego motocykla – przyznał. – Jeździłem instynktownie, nie myślałem o tym, chciałem się po prostu ścigać i cisnąłem. Prawie trzy razy podczas wyścigu zdarzyło mi się, że bym się rozbił.