Rozmowa z Doktorem

czw, 30 sierpnia 2018 godz. 11:06:21 skomentuj motocykle

Valentino Rossi

Mówi się, że nie należy czekać zbyt długo na kolejne spotkanie… Uszczknęliśmy więc odrobinę cennego czasu zawsze nieuchwytnego i cieszącego się zainteresowaniem Valentino Rossiego. W MotoGP dwudziestoletnia kariera 39-letniego Włocha oznaczać musi tysiące wywiadów, zawsze jednak uda się wyciągnąć nowe informacje i smaczki od samego #46.

Oto, bez wątpienia, najbardziej znany kierowca motocyklowy na świecie, który opowiada nam o przeszłości, teraźniejszości, przyszłości i o samochodach.

O wygrywaniu teraz w porównaniu do pierwszych dni, o liczbach i obecnym wyniku 115…

Smak jest dokładnie taki sam, a uczucie tuż po jest zawsze wspaniałe, ale powiedziałbym, że teraz może jest bardziej wyjątkowe, bo w przeszłości często wygrywałem w jednym sezonie..., a teraz mniej! Teraz trzeba też bardziej się wysilić, bo rywale są mocniejsi, młodsi. Powiedziałbym jednak, że smak po przekroczeniu linii mety jest taki sam.

O ulepszeniach wprowadzonych do MotoGP…

Nadal bardzo lubię mistrzostwa MotoGP. Także oglądać je w telewizji. Jest wielu różnych kierowców i fabryk, które ciężko pracują na wygraną. Zazwyczaj wyścigi są dość otwarte, czyli nie wiadomo z wyprzedzeniem, kto wygra. To także za sprawą Michelin. Uważam, że wykonali dobrą robotę w kontekście standardów ECU, bo motory są bardziej podobne. Nie wiem, czy mógłbym dać jakąś poradę organizatorom mistrzostw!

O stałej motywacji do wygrywania w MotoGP…

Cały czas lubię ścigać się na motocyklu i jest to moją pasją. Uważam, że jeśli prowadzi się dobre życie – i trenuje się – 39 lat nie jest dużą niedogodnością. Cały czas lubię to. Chcę to robić dopóki będę wystarczająco silny i gotowy na walkę o podium oraz będę w stanie próbować wygrywać. Czemu nie?

O tym, który z dziewięciu tytułów najwięcej dla niego znaczy…

Są trzy: 2004 był pierwszym z Yamahą, 2008, kiedy wygrałem ponownie po dwóch latach bez wygrywania i z Bridgestone’em. I jeszcze 2001, bo był ostatnim rokiem 500-tki, więc to było wyjątkowe. To była ostatnia szansa. Gdybym miał wybrać ten jeden, byłby to ten z 2004 roku, bo nikt nie spodziewał się mojej wygranej z Yamahą. Myślałem, że mogę, ale… szczerze nie w pierwszym roku. Myślałem, że potrzebuję rocznego doświadczenia.

Valentino Rossi

O innej formie wyścigów, gdyby jutro nie było MotoGP…

Na pewno cztery kółka. Uwielbiam auta wyścigowe. Po karierze MotoGP chcę spędzić kolejny rok na czterech kółkach. Uważam, że jeśli chodzi o motocykle, trzeba ścigać się w MotoGP, bo to jest sam szczyt. Myślę, że mogę spędzić kilka lat w aucie – nie na takim samym poziomie jak tu – ale chcę spróbować.

O strachu …

To jest moje życie, odkąd skończyłem szesnaście lat, więc zawsze jest tak samo: ścigasz się, jedziesz do domu na dwa, trzy dni relaksu i znów przygotowujesz się do kolejnego wyścigu. Tak zawsze wyglądała moja droga, nie znam innej! Boję się o to, kiedy przestanę, bo będę mieć zbyt dużo czasu wolnego.

O tych straconych szansach…

Są niezapomniane chwile, wiele wygranych, ale żałuję mistrzostw z 2006 i 2015 roku. Po ostatnim wyścigu byłem na szczycie rankingów, a straciłem dwa mistrzostwa. Gdyby to było możliwe, zmieniłbym to.

Czym może zajmie się później…

Mamy jeszcze sporo projektów tu w MotoGP i staramy się nie zatrzymywać. Pracujemy z młodymi kierowcami z Akademii, co jest dobre, zabawne i z całą pewnością – razem z moją organizacją – będziemy pomagać młodym riderom z niższych klas. Mamy też team, razem ze SKY-em, w Moto3 i Moto2. To także wspaniała przygoda. W przyszłości chcielibyśmy i spróbujemy utworzyć team w MotoGP, ale to bardzo trudne, bo w MotoGP wszystko staje się większe i trzeba więcej ludzi, pieniędzy i wysiłku. Może spróbujemy.

O tym jak to jest być nazywanym "ikoną" i stać się kimś więcej niż tylko kierowcą motocyklowym…

To zawsze wspaniałe uczucie, wspaniałe emocje. Czasami mnie to dziwiło, bo wielu ludzi na świecie zna mnie. Spotkałem sporo ludzi, którzy byli podekscytowani, gdy mnie zobaczyli. To coś wyjątkowego, bo to oznacza, że jestem kimś więcej, niż kierowcą MotoGP i znaczy to, że zrobiłem dobrą robotę...

fot. MCH

Valentino Rossi