Mówią przed Slovakia Ringiem

pon, 19 czerwca 2017 godz. 10:53:52 skomentuj motocykle
Tagi:

MARCIN WALKOWIAK: - Czeka nas debiut w FIM EWC i spore wyzwanie, które kryje wiele niewiadomych, dlatego trudno jest mówić o oczekiwaniach i pozycjach. W takich wyścigach już samo dojechanie do mety wcale nie jest łatwe i oczywiste. Jedno jest pewne. Damy z siebie absolutnie wszystko, a każdy z nas na swojej zmianie będzie jechał na sto procent. Dokładnie tak, jak podczas znacznie krótszych wyścigów WMMP i Alpe Adria. Będziemy jednak musieli zachować szczególną ostrożność podczas wyprzedzania, szczególnie gdy w późniejszej fazie wyścigu pojawi się zmęczenie. Wszyscy dobrze znamy tor na Słowacji, choć ja akurat startowałem tam tylko dwa razy, ale przed wyścigiem czeka nas jeszcze sporo treningów. Nasz motocykl będzie dysponował nieco mniejszą mocą niż mój Superbike i zbiornikiem paliwa powiększonym z 16 do 24 litrów, ale na tym kończą się różnice, więc z pewnością od pierwszego okrążenia będę się na nim nim czuł jak u siebie.

MAREK SZKOPEK: - Przede wszystkim w naszym zespołowym debiucie w mistrzostwach świata FIM EWC chcemy ukończyć wyścig i spróbować zająć jak najlepsze miejsce, a także po prostu się uczyć. Jesteśmy zmotywowani i gotowi do walki. Tym bardziej, że praktycznie startujemy u siebie, bo dobrze znamy Slovakia Ring z wyścigów WMMP i Alpe Adria. Dla mnie osobiście będzie to ciekawa przygoda, bo od dwóch lat startuję na motocyklu o mniejszej pojemności w klasie Supersport, dlatego powrót na R1-kę to ekscytująca perspektywa i cieszę się, że dostałem od zespołu taką szansę. To będzie mój trzeci start w tego typu wyścigu. W 2005 roku byłem rezerwowym w 24-godzinnym wyścigu Bol d'Or we Francji. W 2014 wystartowałem i ukończyłem 24-godziny w Le Mans, także na R1-ce. Lubię tor Slovakia Ring, który jest bardzo ciekawy i szybki, ale miejscami także zdradziecki, więc trzeba na nim utrzymać najwyższą koncentrację.

BARTEK WILCZYŃSKI: - Nadchodzący weekend to nie tylko wielka przygoda, ale także ogromne wyzwanie, ponieważ cała nasza trójka nie tylko wystartuje w MŚ FIM EWC, ale również w dwóch wyścigach WMMP i Alpe Adria, co będzie bardzo dużym wyzwaniem kondycyjnym i zmusi nas do odpowiedniego rozłożenia sił. W moim przypadku dodatkowym „urozmaiceniem” będzie fakt, że w FIM EWC pojadę na zupełnie innych oponach niż te, na których ścigam się na co dzień. Po niedawnych testach wiem jakie detale mogę jeszcze poprawić i liczę na udany weekend. Jeśli tylko odpowiednio ustawimy motocykl, utrzymamy równe tempo i unikniemy błędów, myślę, że mamy szansę na dobry wynik, ale nie skupiamy się na pozycjach i przede wszystkim chcemy się uczyć. Nie będzie to mój pierwszy start w wyścigu długodystansowym, choć ten będzie najdłuższy. W 2004 roku startowałem w wyścigu 6-godzinnym w czeskim Brnie, a sezon wcześniej w liczących 200 mil zmaganiach na włoskim torze Vallelunga.

GRZEGORZ WÓJCIK: - Zakładając nasz zespół chcieliśmy stworzyć międzynarodowy projekt z rozmachem godnym mistrzostw świata, a start w FIM EWC to kolejny krok w tym kierunku. Pierwszym było nawiązanie współpracy z wielokrotnymi mistrzami świata, YART, którzy odpowiadają za przygotowanie naszych motocykli na najwyższym poziomie, a także zatrudnienie absolutnie najlepszych polskich zawodników, którzy wielokrotnie udowadniali, że z odpowiednim zapleczem są w stanie walczyć ze światową czołówką. Przed taką właśnie szansą staniemy razem na Słowacji. Czeka nas mnóstwo nauki, bo nigdy nie braliśmy udziału w wyścigach długodystansowych, podczas których liczy się nie tylko tempo zawodników na torze, ale także praca całego zespołu podczas pit-stopów, w trakcie których mechanicy zmieniać będą opony i tankować motocykl. To dla nas wielkie wyzwanie, ale jesteśmy na nie gotowi i nie możemy doczekać się soboty. Jednocześnie podchodzimy do weekendu z otwartym nastawieniem. Chcemy przede wszystkim się uczyć i zasmakować nowej serii, która jest jednym z kierunków, jakie bierzemy pod uwagę jeśli chodzi o kolejne sezony.

PAWEŁ SZKOPEK: - Slovakia Ring to bardzo szybki i technicznie dość trudny tor. Sporym wyzwaniem dla elektroniki są wzniesienia, na których system anti-wheelie odcina moc, więc możliwe, że całkowicie go wyłączymy. Co prawda łopatka, którą złamałem dwa miesiące temu podczas testów wciąż jest nieco obolała, ale czuję się dużo lepiej niż podczas rundy w Poznaniu i chcę ponownie walczyć o zwycięstwa. Testowaliśmy na Słowacji tydzień temu i choć trochę brakowało mi przyczepności, to jednak jestem pewien, że razem z zespołem Pazera Racing i technikami od zawieszeń K-Tech dopracujemy ustawienia, a Dunlop przygotuje dla nas mieszanki opon, które pozwolą nam ponownie walczyć z Karelem Haniką na czele stawki. Tak było już chociażby w 2015 roku, gdy ustanowiłem na Slovakia Ringu rekord okrążenia i wygrałem rundę Alpe Adria. Ciekawie będzie także dzielić tor z zawodnikami serii FIM EWC, w której startowałem gościnnie rok temu.

PATRYK PAZERA: - Nie mogę już doczekać się rundy na moim ulubionym torze, tym bardziej, że wystartuję w niej nową Yamahą R6. Mieliśmy już okazję poznać i dobrze ustawić motocykl podczas niedawnych testów na Słowacji, dlatego jesteśmy gotowi do rywalizacji i chcemy walczyć o zwycięstwa w mistrzostwach Polski. Oczywiście chcę też być jak najwyżej w klasyfikacji Alpe Adria, ale w tej chwili najważniejsze są dla mnie WMMP. Nowa R6-tka zrobiła na mnie duże wrażenie i pokazała kilka mocnych stron. Przede wszystkim jeśli chodzi o hamowanie. To niewiarygodne, jak bardzo można je opóźniać względem poprzedniego modelu. Slovakia Ring to szybki i zróżnicowany obiekt, a także typowy tor dla odważnych z uwagi na szybkie wejścia w zakręty. Cieszę się także, że będziemy dzielić tor z ekipami z mistrzostw świata, od których będę się mógł z pewnością wiele nauczyć.