Mówią po Jerez

pon, 1 października 2018 godz. 07:47:54 skomentuj motocykle

Piotr Biesiekirski

PIOTR BIESIEKIRSKI (ME Moto2): - Byliśmy bliscy świetnego rezultatu, ale ostatnie okrążenie nie potoczyło się zgodnie z planem. Zaskoczyło mnie to, jak szybko na starcie zgasły czerwone światła, dlatego spadłem z dziesiątego na czternaste miejsce i musiałem odrabiać straty. Po kilku kółkach przebiłem się na dziewiątą pozycję, ale dość mocno zużyłem z tego powodu opony i na finiszu musiałem mocno bronić się przed atakami trzech innych zawodników. Byli ode mnie trochę szybsi w ósmym zakręcie, ale ja miałem z kolei przewagę w ostatnim sektorze, dlatego na ostatnim kółku wiedziałem, że jeśli nie zaatakują mnie podczas hamowania do ósemki, to dowiozę pozycję do mety. Zahamowałem więc bardzo późno. Niestety, za późno. Zaliczyłem uślizg przedniego koła przy ok. 120 km/h, który w sumie byłby niegroźny gdyby nie fakt, że kierownica przygniotła mi lewą rękę i ślizgając się po asfalcie zdarła skórę z małego palca aż do kości, zrywając jednocześnie ścięgno. Kontuzja małego palca może i nie brzmi specjalnie groźnie. W trakcie swojej kariery doznałem jednak wielu złamań, ale żadne nie bolało tak jak to. Teraz czekają mnie konsultacje medyczne w Barcelonie, ale zrobię wszystko, aby wrócić na motocykl jak najszybciej. Pomijając start i ostatnie kółko jestem jednak bardzo zadowolony, bo mieliśmy dzisiaj tempo by walczyć nawet i o siódme miejsce, a to potwierdza duże postępy dokonane od mojego lipcowego debiutu w Moto2.